Brioszka, która nie ma nic wspólnego z pieczywem

środa, 3 sierpnia 2016

Zwykły człowiek, który drutami nie potrafi machać na dzwięk słowa brioszka ma przed oczami francuską bułeczkę. Ja jako zapalona dziewiarka wcale nie widzę wtedy bułeczki, widzę dzianinę z misternie przeplatającymi się dwukolorowymi nitkami.
W styczniu w ramach różnych postanowień wyznaczyłam sobie jako jeden z dziewiarskich celów w 2016 roku zrobić brioszkową chustę. Nawet nie "jakąś" chustę, ale bardzo konkretną: 2-Color Under Dutch Skies Brioche Shawl autorstwa Nancy Marchant, która jest nazywana Królową Brioszki. Na jej stronie na Raverly możemy znaleźć mnóstwo pięknych brioszek.


Do pracy nad moją chustą przystąpiłam jeszcze w styczniu. Jednak kto brioszkę dziergał, ten wie jaka to żmudna robota. Trzeba być uważnym (szczególnie na początku), pilnować tych wszystkich oczek z narzutami, a także cierpliwym, bo robótka rośnie baaaardzo wolno i pochłania duże ilości włóczki.
W roli materiału na chustę wystąpiły dwa chomikowane dawno w zapasach motki Alize Angora Gold w pasujących do siebie szarościach i fioletach.


Sama chusta wyszła duża i przytulna. Zrobiłam o jedno powtórzenie liści więcej niż we wzorze. Idealnie sprawdza się jako ochrona przed wiejącymi w pracy klimatyzacyjnymi wiatrami. Chusta oraz kubek gorącej herbaty pozwalają pracować komfortowo (klimat w biurze mam specyficzny - latem zimno, zimą ciepło, nie pomaga fakt, że siedzę bezpośrednio pod nawiewem).

Dane techniczne:

Podobne wpisy

2 komentarze

  1. Cudna ! Piękna mieszanka kolorów i śliczny wzór.
    Dla mnie plątanie dwóch nitek jednocześnie to czarna magia... a Tobie takie cudo wyszło... Napatrzeć się nie mogę.
    Podziwiam Cię z całego serca.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Popularne posty

Obserwatorzy